Pokazywanie postów oznaczonych etykietą polawax. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą polawax. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 22 września 2014

peeling kawowo- grejpfrutowy


Niezbędnik w pielęgnacji, który ciężko znaleźć w sklepie za przystępną cenę. Można samemu zrobić peeling kawowy, cukrowy, solny, ale ja tym razem chciałam peeling w butelce, a nie słoiku, ujędrniający skórę
 

Wyszła taka zielona mazia, która super rozprowadza się na skórze, zostawia ją gładką, trochę ujędrnioną i pięknie pachnącą. Gotowe na kakaowo –kawowo- algowo- grejpfrutowy miks?

Faza
Składnik
%
G
A
Polawax
6
6
A
Kakao białe
5
5
A
Macerat algowy
19
19
A
Base de douceur
5
5
B
Woda
49
49
B
Gliceryna
5
5
C
OE kawy
0,6
0,6
C
OE grejpfrutowy
1
1
C
Pestki róży
6
6
C
Pestki truskawki
6
6
C
Spirulina
0,5
0,5
C
Chlorella
0,5
0,5
C
Cos gard
0,6
0,6

 

Polawax, wosk nr 1 u Aroma-Zone, przydaje się do tworzenia emulsji mających się zmywać ze skóry. Jest też tani i trudno spaskudzić kremy z jego udziałem J. Masło kakaowe białe, czyli rafinowane, dostępne w większości sklepów internetowych i nie tylko. Jak wiadomo odchudza, ujędrnia i nawilża skórę. Dlatego białe, a nie ciemne bo tańsze J. Macerat algowy jak wiadomo ujędrnia skórę. Gliceryna pomaga utrzymać nawilżenie skóry. Jako drobinki peelingujące wybrałam pestki róży (moje są z Aroma Zone, ale są w Mazidłach i innych sklepach). Sprawdzają się super, nie są za ostre, dokładnie i delikatnie peelingują skórę. Dodałam też pestki truskawki z Oleovity, żeby je zużyć, ale nie jestem z nich zadowolona zbytnio. Nie pachną ani trochę truskawką, peelingują średnio. No ale kupiłam duże opakowanie i zużywam powoli. Dodałam trochę chlorelli i spiruliny, które wspomagają odtrucie organizmu.
dla zapachu i właściwości odchudzających dałam olejek kawowy, który ślicznie pachnie. Nie polecany jest też dla kobiet w ciąży. Na stronie Zielonego Klubu napisane jest, że może powodować palpitacje serca w nadmiarze, nie napisano jednak ile to jest. ostrożnie dałam więc 0,6%. dodałam też olejek eteryczny grejpfrutowy, który działa na cellulit.
robimy emulsję - fazę A i fazę B podgrzewamy w osobnych naczyniach w kąpieli wodnej do rozpuszczenia emulgatora, dodajemy fazę B do fazy A intensywnie mieszając przez 3 minuty, potem wstawiamy zlewkę do naczynia z zimną wodą i dalej dzielnie mieszamy przez 3 minuty. potem dodajemy po kolei składniki fazy C. i gotowe! :)


wtorek, 10 czerwca 2014

Balsam w kostce na wrastające włoski ananasowy


Wreszcie jest gorąco! Uwielbiam upały, kiedy słońce parzy głowę…


Kiedy nosi  się zwiewne sukienki, szorty…

Ale jest jeden minus. A właściwie dwa. Najpierw depilacja. Nie muszę tłumaczyć – boli jak cholera. Problem drugi – wrastające włoski. Kiedy człowiek chciałby się nacieszyć gładką skórą – tu jakieś krostki, czerwone plamki…uhh…
zaczęłam szukać sprawdzonych, polecanych składników. znalazłam domową wersję zachwalanego za oceanem Tendskin na Laboratorium Urody . kwas salicylowy miałam, ale nie chciałam robić toniku na spirytusie, który podrażnia moją skórę. dobre recenzje miał też olejek dla mężczyzn Decleora z olejkiem goździkowym.
i tak powstał mój specyfik.
 
pachnie tropikalnie - ananasowo-goździkowo, zostawia super gładką skórę i zero wrastania (przy stosowaniu dwa razy w tygodniu)!
ze względu na kwas salicylowy nie powinien być stosowany przez kobiety w ciąży i karmiące piersią i nie powinien być używany przed opalaniem i wizytą w solarium.
o balsamie w kostce DIY przeczytałam na blogu Reo. To ona zaczęła produkować balsamy w kostce inspirowane Lushem. potem blogosferę zalały różne przepisy, ale jej najbardziej mi się podobają.
najważniejszym składnikiem jest emulgator. to on sprawia, że na mokrej skórze kostka ładnie się rozprowadza i nie zostawia uczucia tłustości.
 
Faza
Składnik
%
G
A
Masło sal
40
20
A
Masło kpangan
20
10
A
Polawax
20
10
A
Olej krokoszowy
20
10
A
Kwas salicylowy
1,5
0,75
B
Ananas ekstrakt
10
5
B
Aromat ananas
1
0,5
B
Olejek goździkowy
0,06
0,03
( 1 kropla)
B
Kurkuma
0,03
0,18 ml
B
Mika złota
0,04
0,4 ml
Masło sal jest twarde w temperaturze pokojowej, ale daje takie fajne kremowe konsystencje w balsamach itd. otrzymywane jest z pestek rośliny shorea robusta, pod którą według legendy narodził się Budda. zawiera fitosterole, działa natłuszczająco i zmiękczająco, co przydaje się zmaltretowanej depilowaniem skórze. można zastąpić np. masłem kakaowym.

masło karite kpangan, zwane złotym karite, ma przyjemny zapach i właściwości pielęgnujące podobne do "zwykłego" karite. rośnie w innych rejonach Afryki i warto po niego sięgać chociażby aby wspierać zrównoważony rozwój gospodaraczy i ekologiczny.

polawax, wosk nr 1, to popularny emulgator, który pozwoli naszym kostkom ślizgać się po skórze.

olej krokoszowy kiedyś był sprzedawany za zawrotne pieniądze na Allegro jako naturalny depilator. u mnie faktycznie spowalnia odrost włosów depilowanych.

kwas salicylowy jako łagodny złuszczacz doskonale się nadaje do naszego balsamu.

wpadłam na super pomysł aby dodać ananas w proszku. uwielbiam ekstrakty owocowe, tylko zawsze się zastanawiałam, jak je stosować. nie lubię maseczek. wiadomo, że ekstrakty te zawierają dużą ilość cukrów, które są idealną pożywką dla bakterii i grzybów i kremy z ich dodatkiem trzeba bardzo szybko zużyć. na Mazidłach jest też napisane, że bromelaina jest aktywna tylko 15 min po kontakcie z wodą, a zależało mi na właściwościach złuszczających ananasa.  ananas rozpuszcza się w wodzie, więc w naszym balsamie zaczyna być aktywny dopiero w momencie aplikacji balsamu na skórze!

dodałam też 1 kroplę eterycznego olejku goździkowego. jest jednym z najmocniejszych antybiotyków, jest też bardzo dermokaustyczny, czyli może podrażniać skórę, dlaczego zawsze trzeba go rozcieńczać.

dodałam kurkumy, aby wzmocnić kolor i dla jej antybakteryjnych właściwości. podobno ma też opóźniać odrost włosów, ale tego nie zaobserwowałam. kiedyś smarowałam się kurkuminą od tanatosa, ale jedyny efekt to karnacja Hinduski :)

trochę złotej miki, aby nasze nogi lśniły :)

sposób wykonania banalnie prosty
do zlewki wrzucamy fazę A, podgrzewamy w kąpieli wodnej do rozpusczenia wszystkich składników, zdejmujemy z ognia. teraz trzeba chwilę cierpliwości i wyczucia. kiedy dodamy za wcześnie proszek ananasowy i wlejemy do foremek nasz balsam, opadnie on na dno, a nam zależy żeby pozostał w zawieszeniu. ja czekałam 14 minut, ale to zależy od temperatury na dworzu, naczynia itd. po 14 minutach dodałam fazę B i przelałam do foremek (u mnie małe od czekoladek). po pół godzinie wstawiamy do zamrażarki, wyjmujemy po 2 godzinach i zostawiamy na powietrzu na kilka godzin.
używamy na wilgotną skórę po prysznicu, smarujemy kosteczką ciało jak mydłem, delikatnie osuszamy ręcznikiem, nie spłukujemy. i cieszymy się gładką skórą :)